Wywiad z Hakanem Gence w Hurriyet Pazar 24.05.2026

na podstawie artykułu na stronie:  https://www.hurriyet.com.tr/kelebek/hurriyet-pazar/sessizligin-bir-gucu-var-ona-inaniyorum-43182330  

Patrz także: https://www.instagram.com/p/DYukqVjjQCx/?img_index=1

6a11a91f042ac3775151f330.webp

„Cisza ma swoją siłę, wierzę w to”

To jeden z najbardziej podziwianych aktorów w Turcji. Dzięki swojemu talentowi już dawno przekroczył granice kraju i zdobył sławę za granicą. W ostatnich latach mówi się o nim nie tylko z powodu aktorstwa, lecz także książek, które pisze. Teraz wydał nową książkę „İsimsiz”, w której zebrał 22 opowiadania. Spotkaliśmy się z Enginem Akyürkiem i rozmawialiśmy o jego pasji do literatury, spojrzeniu na aktorstwo, nowych projektach, miłości do zwierząt, miłości oraz o stanie ducha, w jakim się znajduje:
„Byłem w okresie, w którym więcej obserwowałem. Przeszedłem do etapu, w którym działam, mam energię, by realizować to, o czym mówię, i w którym więcej tworzę. Czuję się dobrze.”


Od naszego ostatniego wywiadu minęły cztery lata. Rozmowa z nim za każdym razem mnie ekscytuje. Choć jego nazwisko jest bardzo znane, cechuje go skromność i brak ego. To ktoś, z kim można prowadzić głębokie rozmowy. Swoim uśmiechem sprawia, że czujesz się dobrze, i roztacza wokół siebie pozytywną energię. Zaczynamy rozmowę z Enginem Akyürekiem...

◊ W opisie twojej nowej książki „İsimsiz” napisano: „To historia tych, którzy próbują znaleźć miejsce dla siebie w życiu, do którego nie pasują, o zapomnianych imionach i nigdy niewypowiedzianych wyznaniach”. Co chcesz opowiedzieć poprzez te historie?

Trudno odpowiedzieć. Być może te historie są także moimi osobistymi wyznaniami, moim spojrzeniem na życie, sprawami, które trochę mnie trapią. Oczywiście nie są prawdziwe — to historie, które sobie wyobraziłem, a może po prostu poczułem emocjonalnie. Staram się poprzez te historie opowiedzieć o rzeczach, które chciałbym głośno powiedzieć w prawdziwym życiu. Te opowiadania powstawały przez trzy lata. Widocznie w tamtym czasie te sprawy mnie nurtowały i po części były obecne w moim życiu.


◊ Czy ty masz w życiu jakieś niewypowiedziane wyznania?

Być może wyrażam je właśnie poprzez pisanie. Czasem coś, co chciałbym powiedzieć, przenika do wnętrza opowiadania. Może właśnie poprzez pisanie i opowiadanie historii dokonuję tych wyznań. Czy po przeczytaniu tych historii zostaje wam w rękach coś konkretnego? Nie wiem. Ale możecie wyczuć, jak patrzę na życie i na ludzi.

◊ Jeden z cytatów z książki brzmi: „Każdy człowiek niesie w sobie jakąś historię, niektóre nie mają imienia czy tytułu”. A gdyby twoja historia miała tytuł, jaki by był?

Gdybym miał określić siebie jednym słowem, powiedziałbym: cisza. Chyba bardzo lubię ciszę i jej metaforę.

◊ Co masz na myśli?

Cisza to mocne słowo. Nie da się wytrzymać w całkowicie cichym miejscu, cisza może też niepokoić. Cisza ma swoją siłę — wierzę w to.

◊ W opowiadaniach z książki często pojawiają się zwierzęta i natura. Na okładce też użyłeś zdjęcia kota. Jaką więź z nimi czujesz?

Ostatnio trochę się nad tym wszystkim zastanawiam, trochę mnie to nurtuje. Nie chodzi tylko o koty czy psy — także o ludzi, naturę, drzewa... Żyjemy w wielkich miastach. Ale jaki naprawdę mamy kontakt z naturą? Na ile potrafimy ją chronić, jaką relację mamy ze zwierzętami? Pomyślałem też, że kot metaforycznie dobrze oddaje tożsamość tej książki. Uważam, że kot to bardzo wyjątkowe zwierzę. Obserwuję to także na przykładzie mojego własnego kota.

◊ Co obserwujesz?

Jeśli naprawdę nawiążesz z nimi właściwą relację, kot pozostaje kotem przez całe 24 godziny. Nigdy nie przestaje być kotem. Z psem jest podobnie. Samą swoją obecnością próbują nam coś powiedzieć. A my? Czy my potrafimy być sobą przez całą dobę? Czy umiemy pozostać sobą? On nigdy nie rezygnuje z bycia kotem, z bycia sobą.

◊ To, co piszesz, ma klimat scenariusza. Chciałbyś tworzyć na podstawie tych historii filmy albo seriale?

Na podstawie jednej z moich historii zrobiliśmy serial „Kaçış”. Chciałbym robić to także dalej; właściwie już podczas pisania myślę o tym wizualnie. Kilka z tych historii mogłoby może stać się filmami krótkometrażowymi.

◊ W książce twoja narracja jest znakomita. Skąd tak dobra turecczyzna? Dużo czytasz?

Dziękuję. Nie wiem, czy aż tak dużo czytam, ale tak — lubię czytać. Zwłaszcza rano, kiedy się budzę, zamiast od razu patrzeć w telefon, przeznaczam dla siebie godzinę albo dwie.

◊ Zazwyczaj ludzie czytają przed snem, a ty jesteś rannym ptaszkiem?

Nigdy w życiu nie czytałem na leżąco, nie lubię tego uczucia. Czytanie w łóżku wydaje mi się brakiem szacunku. Scenariusze też czytam z pełną powagą. Na przykład kiedy mam czytać naprawdę dobrego pisarza, a mam na sobie coś byle jakiego, przebieram się — zakładam ładniejszą koszulę czy koszulkę. Dobrze mi się też czyta przy świetle. Nie lubię też pisać w ciemności. To jest bardziej przygnębiające. Kiedy rano czytałem rzeczy napisane wieczorem, niezbyt mi się podobały. Wydawały mi się zbyt osobiste. Ale ja nie jestem literatem, więc nie będę teraz wygłaszał wielkich zdań. Nigdy też nie określam siebie jako pisarza. Po prostu we własnym rytmie rezerwuję sobie na to czas.

◊ Jakich pisarzy lubisz?

Paula Austera. Oczywiście bardzo lubię też Yaşara Kemala. Bardzo cenię Ahmeta Hamdi Tanpınara. Lubię Barışa Bıçakçıego — jego powieści i opowiadania. Jestem absolwentem historii, więc czytam też książki historyczne. Staram się śledzić nowe książki związane z moimi różnymi zainteresowaniami.


„Aktorstwo skierowało mnie ku bardziej ludzkiemu miejscu, pozwoliło mi zrozumieć mnóstwo emocji”

◊ Czym jest dla ciebie aktorstwo na etapie, w którym dziś jesteś?

Przede wszystkim to mój zawód. Dopóki będę zdrowy i w dobrej formie, chcę wykonywać tę pracę do końca życia. W pewnym momencie aktorstwo staje się centrum twojego życia i wiele rzeczy zaczyna się wokół niego kształtować. Ostatecznie, niezależnie od wszystkiego, ludzie na ulicy rozpoznają cię jako aktora. Jasne, gdybym nie został aktorem, nadal byłbym takim samym człowiekiem, ale aktorstwo uczyniło mnie bardziej ludzkim i empatycznym. Sprawiło też, że stałem się bardziej intelektualny i pozwoliło mi zrozumieć wiele emocji. Tak więc poza widocznymi aspektami tego zawodu bardzo wiele dało mi również jako człowiekowi. Ukształtowało mnie i pozwoliło mi wcześniej poznać samego siebie.

W tym sensie wiele zawdzięczam temu zawodowi, mam wobec niego dług wdzięczności i dlatego traktuję swoją pracę poważnie oraz bardzo ją cenię.

◊ Masz na koncie wiele kultowych seriali. Produkcje, które kręciliście na początku lat dwutysięcznych, wciąż są bardzo oglądane zarówno przez widzów w Turcji, jak i za granicą. Jak myślisz, na czym polegał ich sekret?

Opowiadaliśmy właściwe historie — były bardzo interesujące i pięknie ukazywały emocje. Telewizja to w dużej mierze kwestia emocji. Te produkcje nie powstawały z myślą o zagranicznej publiczności. Wszystko rozwijało się naturalnie. Dla widzów było to też czymś innym, świeżym. Poza tym Turcja jest bardzo wyjątkowym krajem — wszędzie kryją się tu historie. Postacie są niezwykle interesujące. Są tu emocje. Jest też historia i właśnie dlatego nasze produkcje odnoszą sukces za granicą. Potrafimy opowiadać o emocjach w zupełnie inny sposób niż inne kraje. A kiedy przedstawiasz to uniwersalnym językiem, te produkcje trafiają również do widzów poza granicami kraju.

◊ Ale sekretem była właśnie historia...

Tak, historia. Trzeba znowu wrócić do opowiadania historii. Bo wtedy nie było żadnej formuły — wszystko było całkowicie intuicyjne. Wykorzystywano też cechy charakterystyczne dla naszej tradycji filmowej Yeşilçam. Nadal mamy bardzo piękne historie, tylko musimy znaleźć sposób, by opowiadać je jak najlepiej i najtrafniej.

Zagrałeś wiele różnych postaci. Gdybyś wszedł do pokoju i wszystkie byłyby tam obecne, którą przytuliłbyś jako pierwszą?

Trudne pytanie. Bo ja myślę, że te postaci — jeśli nie umarły na końcu swoich historii — nadal żyją. Na przykład wyobrażam sobie, że „Sancar Efe” spaceruje po Bodrumie, a „Mustafa Bulut” po Mardinie. Czy „Kerim” jest szczęśliwy z „Fatmagül”, czy nie? Nie wiem. Może nawet się rozstali — tego nie wiemy. Ale wyobrażam go sobie w warsztacie kowalskim. Chyba właśnie postać Kerima bym przytulił. To poczucie winy, sumienie i miłość, które towarzyszyły mu przez całą historię, bardzo mnie poruszają...

„Albo nienawidzimy, albo bardzo kochamy, a przecież istnieją też inne piękne uczucia pomiędzy”

◊ Kiedy zaczęło się u ciebie pisanie i zainteresowanie pisarstwem?

W piątej klasie szkoły podstawowej pojechaliśmy na szkolną wycieczkę. Nauczyciel poprosił, żebyśmy napisali o tym, co zobaczyliśmy podczas wyjazdu. Poszedłem do domu i opisałem tę wycieczkę dodając do tego, co widziałem, trochę własnej fantazji. Kiedy to przeczytałem w klasie, inni się śmiali, ale mnie się to spodobało. To był moment, kiedy dobrze poczułem się z pisaniem; pomyślałem wtedy: „O, to mi się podoba”.

◊ Zarówno przy kreowaniu postaci, jak i przy pisaniu historii poświęcasz dużo czasu na obserwację. A emocje zawsze są na pierwszym planie. Jako ktoś tak skupiony na emocjach — jak myślisz, na ile ludzie w dzisiejszych czasach utracili swoje uczucia?

Chyba  trochę zniknęły emocje.

◊ Co masz na myśli?

Wszystko stało się bardzo czarno-białe. A przecież między czernią a bielą istnieje bardzo wiele rzeczy. Chyba to właśnie utraciliśmy. Niektóre sprawy stały się jednowymiarowe. Albo nienawidzimy, albo bardzo kochamy, a przecież pomiędzy tymi skrajnościami istnieją też inne piękne uczucia.

◊ Jak do tego doszło?

Życie, wszystko toczy się bardzo szybko. Media społecznościowe, współczesne życie, codzienność, presja, by zawsze wyglądać lepiej...

◊ W swoich książkach opisujesz też relacje. Jak myślisz, co zmieniło się we współczesnych związkach?

Zmieniło się bardzo wiele. Tak naprawdę piękne było samo staranie, jakie wkładało się w poznanie drugiej osoby. Chyba właśnie to zniknęło. Kiedy widzisz 250 zdjęć jakiejś osoby, wydaje ci się, że ją znasz, ale w rzeczywistości jej nie znasz. Dawniej, żeby do kogoś dotrzeć, chodziło się do miejsc, które ta osoba odwiedzała, przechodziło się tą samą ulicą. Był  w tym wysiłek — dziś już go nie ma. I nie chodzi tylko o relacje między kobietą a mężczyzną; wpłynęło to także na przyjaźnie i relacje rodzinne. Nie trzeba też wszystkiego wiązać z mediami społecznościowymi, ale niezauważenie nasze przyzwyczajenia zmieniły się.

„Najważniejsze jest to: kiedy patrzysz w lustro, czy jesteś z siebie zadowolony?”

◊ Czy zawsze byłeś przystojny?

Myślę, że nie, i nie wiem też, czy teraz jestem przystojny. Uroda to rzecz względna. Przez całe życie nigdy nie spojrzałem w lustro i nie powiedziałem sobie: „Jestem przystojny”. Czy naprawdę są ludzie, którzy tak mówią? Nie wiem.

◊ Gdybym był na twoim miejscu, mógłbym tak powiedzieć...

Nie, myślę, że byś tak nie powiedział. Powiedziałbyś raczej: „Dobrze wyglądam”. Czułbyś się pełen energii. Na przykład grałem w filmie "Bir Küçük Eylül Meselesi". Tam moja postać była przedstawiona jako brzydka. Mogłem użyć charakteryzacji protetycznej, jeszcze bardziej zdeformować graną postać. Ludzie wokół mnie mówili: „Przecież nie jesteś brzydki, dlaczego grasz taką postać?”.

A ja pomyślałem tak: ten człowiek, kiedy patrzy w lustro, nie lubi siebie. Możesz być najprzystojniejszym albo najpiękniejszym człowiekiem na świecie, ale spojrzysz w lustro i możesz siebie nie lubić. To trochę kwestia kochania samego siebie. „Przystojny” to według mnie tylko określenie, przymiotnik, coś, co mówią inni. Najważniejsze jest to: kiedy patrzysz w lustro, czy jesteś z siebie zadowolony?

◊ A ty lubisz siebie?

Lubię siebie. Czasem się na siebie złoszczę, ale przez jakieś 300 dni w roku jednak siebie lubię.

◊ Dlaczego się złościsz?

Czasem kłócę się sam ze sobą, myśląc: „Dlaczego to zrobiłem?”. Także zawodowo mam w sobie taką stronę, która sama ze sobą walczy. Kiedy pracuję, potrafię bardzo się na siebie złościć, irytować; mogę mówić: „Mogło być lepiej”, „Dlaczego nie zrobiłem tego inaczej?” i tak dalej.

„Każdy z nas musi w jakiś sposób nauczyć się panować nad swoim ego”

◊  Na jakim etapie życia jesteś teraz?

Gdybyś zapytał mnie pięć lat temu, powiedziałbym, że to okres, w którym bardziej obserwowałem, przyglądałem się i słuchałem. Teraz myślę, że wszedłem w etap, w którym działam, mam energię, by realizować to, o czym mówię, częściej opowiadam własne historie i tworzę. Czuję się dobrze.


◊ Czy masz jakieś wewnętrzne odkrycia dotyczące samego siebie?

Było tak: w czasie pandemii krążyły mi po głowie takie myśli: „Nie możemy nawet wyjść na kawę, wyjść na ulicę. Nie jesteśmy w stanie zrobić nawet najprostszych rzeczy. Chyba kiedy pandemia się skończy, wraz z poczuciem: ,,Patrz, nie umarłem, żyję, jestem tutaj “, staniemy się bardziej pokorni i odłożymy nasze ego na bok”.

◊ I co się stało?

Stało się dokładnie odwrotnie. Mam wrażenie, że później trochę zmniejszyła się nasza empatia i bardziej skupiliśmy się na sobie.

◊ Jak wygląda twoja relacja z ego?

Każdy z nas ma ego, ale trzeba umieć je w jakiś sposób wychować. Jeśli je zostawimy samemu sobie i zacznie nami rządzić, nie damy sobie z tym rady.

„Niech już ktoś będzie w moim sercu, prawda?”


◊ Przez lata grałeś zakochanych mężczyzn. Pisałeś historie o miłości. Masz własną definicję miłości?

To się zmienia, ale na ten moment powiedziałbym tak: możesz fizycznie poczuć, że jesteś w kimś zakochany. To coś, co odczuwa twoje serce i emocje. Ale według mnie tym, co czyni to uczucie prawdziwym, jest możliwość bycia sobą przy tej osobie... Wtedy znaczy to, że naprawdę jesteś zakochany.

◊ Czy jest ktoś w twoim sercu?

Nie ma... Ale niech już ktoś będzie, prawda? Myślę, że już czas.

◊ Może być, ale równie dobrze może nikogo nie być…

Ostatnio zauważyłem coś takiego: jestem dzieckiem rodziców, którzy się kochali. Dorastałem w dobrej, pełnej miłości rodzinie. Oczywiście wszyscy potrzebujemy kochać, być kochani i akceptowani. Ale kiedy nie odczuwasz już tak silnej potrzeby takiego uczucia, wszystko zaczyna nabierać bardziej romantycznego wymiaru. Spotkania, przypadki, odkrywanie drugiego człowieka… Szukasz czegoś jak scena z filmu i to wydaje się najbardziej pociągające. 

◊ Jaka kobieta mogłaby sprawić, że byś się zakochał? I nie mów tylko o duszy — fizyczność też jest ważna...

Oczywiście, że fizyczność jest ważna. Zaprzeczanie temu byłoby nierealistyczne. Ale mogę powiedzieć jedno: musi mieć swoją historię.

◊ Dlaczego historia jest aż tak ważna?

Bo jeśli ma swoją historię, to znaczy, że ma własny świat, przeszłość, własne zmagania i coś do opowiedzenia. Powinna mieć własne wybory. Powinna być w pewnym stopniu pogodzona z samą sobą. Bardzo trudno nawiązuję kontakt z ludźmi, którzy ciągle walczą i nie są z siebie zadowoleni.


◊ Masz jakieś projekty poza książką?

Tak, tego lata będziemy kręcić drugi sezon „Enfes Bir Akşam” (Old Money). To była dla mnie zupełnie inna postać. Produkcja odniosła sukces i będziemy pracować ze świetnym zespołem.

◊ Jak wygląda twój dzień, kiedy nie masz żadnej pracy? Idziesz na siłownię, na zakupy?

Nie lubię zakupów. Najbardziej męczy mnie pójście do sklepu i kupowanie czegoś. Dlatego kiedy znajdę coś dla siebie, kupuję to od razu w różnych kolorach i mam problem z głowy. Moja codzienna rutyna trochę się zmienia. Potrafię znaleźć sobie wiele rzeczy, które mnie zajmą. Kiedy się budzę, przez jakieś dwie godziny czytam coś w domu przy delikatnej muzyce. Jeśli mam energię, idę poćwiczyć, a jeśli nie, spotykam się z przyjaciółmi na kawie albo idziemy coś zjeść w okolicach Kalamış czy alei Bağdat. Albo jadę do rodziców. Czytam scenariusze, piszę opowiadania.







Zgłoś nadużycie Dowiedz się więcej